Tatuaż, który można włączyć i wyłączyć światłem. Naukowcy stworzyli PhotoTat
Aktualność Paulina Gottlieb 8 wyświetleń

Naukowcy stworzyli wielokolorowe pigmenty tattoo, które można aktywować światłem UV i ponownie ukrywać światłem widzialnym. PhotoTat może w przyszłości zmienić nie tylko tatuaż artystyczny, ale również medyczne zastosowanie pigmentów w skórze.

Tatuaż, który rano jest niewidoczny, a kilka sekund później pojawia się na skórze w kolorze?

Brzmi jak efekt specjalny albo pomysł z filmu science-fiction.

Tymczasem naukowcy z University of Colorado Boulder opracowali eksperymentalne tusze do tatuażu, których kolor można aktywować światłem UV, a następnie ponownie „wyłączyć” światłem widzialnym.

Technologia nazywa się PhotoTat, a opisujące ją badanie zostało opublikowane 9 października 2026 roku w czasopiśmie naukowym „Matter & Light”.

I chociaż do normalnej pracy takimi tuszami w studiach tattoo jeszcze daleka droga, sama technologia pokazuje, jak bardzo może zmienić się w przyszłości coś, co przez tysiące lat kojarzyło się przede wszystkim z jedną cechą:

trwałością.

Jak działa PhotoTat?

Kluczowym elementem nowych tuszów są barwniki fotochromowe.

To związki chemiczne reagujące na określone długości fal światła.

Naukowcy umieszczają je wewnątrz mikroskopijnych cząstek wykonanych z PMMA - polimetakrylanu metylu, czyli materiału przypominającego pleksiglas i wykorzystywanego również w różnych zastosowaniach medycznych.

W normalnym stanie barwniki są praktycznie niewidoczne.

Kiedy jednak zostaną wystawione na działanie światła ultrafioletowego, w ciągu kilku sekund pojawia się kolor.

Zespół opracował trzy podstawowe pigmenty:

  • niebieski,
  • magentowy,
  • żółty.

Łącząc je ze sobą, można uzyskiwać kolejne kolory.

Nie jest to więc klasyczny tusz UV, który po prostu świeci pod lampą ultrafioletową.

W PhotoTat światło zmienia strukturę fotochromowego związku, dzięki czemu pigment zaczyna być widoczny.

A jak „wyłączyć” tatuaż?

Kolor może stopniowo zanikać sam w ciągu kolejnych godzin, ale proces można znacznie przyspieszyć.

Wystarczy odpowiednio intensywne światło widzialne, np. jasna lampa LED, aby pigment ponownie przeszedł w niewidoczny stan.

Czyli w dużym uproszczeniu:

UV - włączasz kolor.

Jasne światło widzialne - wyłączasz kolor.

Pigment nie zostaje jednak usunięty ze skóry.

Nie dochodzi do procesu podobnego do laserowego usuwania tatuażu.

Materiał nadal znajduje się w skórze - zmienia się jedynie jego forma i związana z nią widoczność.

Naukowiec przetestował tusz na sobie

Główny autor badania, Carson Bruns, nie ograniczył się wyłącznie do testów laboratoryjnych.

Sam ma wiele tatuaży i od lat zajmuje się badaniem tzw. inteligentnych pigmentów.

Na swojej nodze posiada tatuaż przedstawiający łuski. Ich kontury wykonano tradycyjnie, natomiast część powierzchni wypełniono eksperymentalnymi tuszami PhotoTat.

Po aktywacji światłem poszczególne fragmenty mogą pojawiać się w różnych kolorach.

Technologię testowano również między innymi na skórze świńskiej oraz silikonowych modelach skóry.

Naukowcy pokazali także, że za pomocą skupionego światła można aktywować tylko wybrane fragmenty pigmentu - teoretycznie umożliwiając nawet chwilowe „rysowanie” nowych kształtów wewnątrz obszaru pokrytego PhotoTat.

Jeden tatuaż, wiele wersji?

To właśnie tutaj pojawia się najbardziej futurystyczna możliwość.

Wyobraźmy sobie dużą powierzchnię skóry pokrytą niewidocznym pigmentem.

W zależności od tego, które fragmenty zostaną aktywowane światłem, na skórze mogłyby pojawiać się różne elementy.

Tatuaż nie musiałby więc przez cały czas wyglądać dokładnie tak samo.

Carson Bruns opisuje tę ideę jako możliwość posiadania jednego tatuażu, który potencjalnie może przyjmować wiele różnych form.

Na obecnym etapie badań jesteśmy oczywiście bardzo daleko od „ekranu na skórze”, który można dowolnie przeprogramowywać.

Ale sama możliwość kontrolowania widoczności pigmentu jest ogromną zmianą względem klasycznej technologii tatuowania.

Zastosowanie nie tylko estetyczne

Jednym z najciekawszych potencjalnych zastosowań PhotoTat wcale nie musi być branża artystycznego tatuażu.

Naukowcy zwracają uwagę na tatuaże medyczne.

Przykładem są niewielkie znaczniki wykonywane u części pacjentów poddawanych radioterapii. Pomagają one personelowi medycznemu precyzyjnie ustawić pacjenta podczas kolejnych zabiegów.

Problem?

Takie oznaczenia mogą pozostać na ciele również długo po zakończeniu leczenia.

Dla części pacjentów stają się niechcianym, permanentnym przypomnieniem choroby.

W przypadku technologii podobnej do PhotoTat znacznik mógłby być widoczny w gabinecie wtedy, kiedy potrzebuje go personel medyczny, a niewidoczny przez pozostałą część czasu.

Czy takim tuszem można już tatuować klientów?

Nie.

I to jest bardzo ważne.

PhotoTat pozostaje technologią eksperymentalną.

Autorzy badania podkreślają, że bezpieczeństwo nowych wielokolorowych tuszów w organizmie człowieka nie zostało jeszcze odpowiednio potwierdzone.

Fakt, że jeden z naukowców testował pigment na sobie, nie zastępuje badań bezpieczeństwa przeprowadzonych na odpowiednio dużej grupie ludzi.

Trzeba sprawdzić między innymi długoterminową stabilność materiału, reakcję organizmu na poszczególne barwniki oraz to, co dzieje się z nimi po wielu cyklach aktywowania i dezaktywowania.

Technologia ma również ograniczenia.

Nie wszystkie kolory zachowują się identycznie, a niektóre barwniki mogą ulegać stopniowej degradacji podczas kolejnych cykli działania światła.

Jest też bardzo praktyczny problem:

słońce zawiera promieniowanie UV.

Oznacza to, że pigment reagujący na UV może zostać aktywowany również podczas normalnego przebywania na zewnątrz.

To nie jest pierwszy eksperyment z „inteligentnym tatuażem”

Carson Bruns od lat zajmuje się tym kierunkiem badań.

Jego zespół pracował wcześniej między innymi nad tatuażami reagującymi na promieniowanie UV oraz pigmentami, które mogłyby pełnić rolę niewielkich sensorów znajdujących się bezpośrednio w skórze.

Wcześniejszym rozwinięciem tych prac był również Magic Ink - fotochromowy tusz reagujący na UV.

PhotoTat idzie jednak krok dalej.

Zamiast jednego zmieniającego się pigmentu naukowcy pokazują możliwość tworzenia wielokolorowych, przełączalnych kompozycji.

Czy tak będzie wyglądała przyszłość tatuażu?

Na razie nie wiemy.

Od ciekawego eksperymentu laboratoryjnego do produktu, który tatuator może bezpiecznie nalać do kubeczka i wprowadzić w skórę klienta, prowadzi bardzo długa droga.

Ale PhotoTat pokazuje ciekawy kierunek.

Przez tysiące lat podstawowa idea tatuażu pozostawała właściwie taka sama:

wprowadzić pigment w skórę i zostawić go tam na stałe.

Teraz naukowcy próbują sprawić, aby pigment znajdujący się w tej samej skórze mógł dodatkowo reagować, zmieniać się i wykonywać określoną funkcję.

Być może przyszłość tatuowania nie będzie więc polegała wyłącznie na tworzeniu coraz lepszych maszynek, igieł czy pigmentów.

Być może sam tatuaż stanie się kiedyś czymś bardziej interaktywnym.

I chyba właśnie to jest w PhotoTat najbardziej fascynujące.

Wróć do aktualności

KOMENTARZE

Podziel się swoją opinią na temat tego materiału. Każdy komentarz jest dla nas ważny.

0 KOMENTARZY
Brak komentarzy.Bądź pierwszy i podziel się swoją opinią.