Czy tatuaże utrudniają deepfake? AI nadal ma z nimi problem.
Aktualność Paulina Gottlieb 42 wyświetleń

Sztuczna inteligencja ma problem z podrabianiem tatuaży. Przynajmniej na ten moment...

Masz tatuaże? AI ma trudniej z podrobieniem Ciebie. Przynajmniej na razie

Wyobraź sobie film.

Jesteś na nim Ty.
Twoja twarz.
Twój głos.
Twoje ruchy.

Tylko że nigdy go nie nagrałeś.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda prawdziwie. Dopiero po chwili zauważasz coś dziwnego.

Tatuaż na przedramieniu zmienił kształt.

Kilka sekund później znajduje się trochę wyżej.

Kwiat ma inną liczbę płatków.

Napis nagle zmienia litery.

A fragment sleeve'a, który powinien być zawsze taki sam, zaczyna żyć własnym życiem.

I właśnie tutaj współczesna sztuczna inteligencja nadal potrafi się potknąć.

W sierpniu 2026 roku temat zrobił się głośny po publikacji magazynu „Allure”, który sprawdził krążącą w social mediach teorię:

czy posiadanie tatuaży może utrudnić stworzenie przekonującego deepfake'a?

Krótka odpowiedź brzmi:

tak - ale absolutnie nie oznacza to, że tatuaż chroni Cię przed deepfake'ami.

I właśnie to „ale” jest tutaj najciekawsze.

Problemem nie jest tatuaż. Problemem jest szczegół

Hany Farid, profesor informatyki zajmujący się kryminalistyką cyfrową i wykrywaniem zmanipulowanych materiałów, zwrócił uwagę w rozmowie z „Allure”, że sztuczna inteligencja nie ma specjalnej „niechęci” do tatuaży.

Problem jest bardziej podstawowy.

AI nadal potrafi mieć trudności z utrzymaniem bardzo szczegółowego elementu dokładnie w tej samej formie przez kolejne klatki filmu.

A tatuaż jest dla generatora wyjątkowo niewygodnym detalem.

Wyobraź sobie realistyczny sleeve.

Dziesiątki linii.
Cienie.
Przejścia tonalne.
Kwiaty.
Twarze.
Napisy.
Symbole.
Elementy zachodzące wokół ręki.

Dla człowieka jest to jeden konkretny tatuaż.

Dla systemu generującego wideo to ogromna liczba informacji, które trzeba zachować podczas każdego ruchu ręki, zmiany kąta kamery, oświetlenia i ułożenia skóry.

I wystarczy niewielki błąd, aby coś zaczęło wyglądać podejrzanie.

Tatuaż, który zaczyna „pływać”

Jednym z największych wyzwań generowania realistycznego filmu jest coś, co naukowcy określają jako temporal coherence - spójność czasową.

W uproszczeniu:

jeżeli określony element znajduje się na człowieku w pierwszej klatce filmu, powinien zachowywać swoją tożsamość również w następnych.

Pieprzyk powinien pozostać pieprzykiem.

Pierścionek powinien wyglądać jak ten sam pierścionek.

Nadruk na koszulce nie powinien zmieniać wzoru.

A tatuaż smoka nie powinien po kilku sekundach zamienić się w coś przypominającego smoka, różę i kałamarnicę jednocześnie.

Badania nad wykrywaniem fałszywych filmów całych sylwetek pokazują, że niespójności między kolejnymi klatkami nadal należą do istotnych śladów pozostawianych przez systemy generatywne. Autorzy datasetu TT-DF, obejmującego ponad 6000 wygenerowanych filmów i ponad 1,3 mln syntetycznych klatek, wskazują właśnie na anomalie czasowe i ruchowe jako ważny sygnał podczas wykrywania fałszerstw.

Tatuaż może więc przypadkiem stać się idealnym miejscem do szukania takich błędów.

Twój sleeve może działać trochę jak wizualny odcisk palca

I tutaj robi się naprawdę ciekawie.

Każdy większy tatuaż jest bardzo charakterystycznym wzorem.

Nie chodzi tylko o to, że ktoś ma „różę na ramieniu”.

Liczy się dokładny kształt płatków.
Położenie liści.
Grubość linii.
Cień.
Odległość od łokcia.
Sposób, w jaki projekt zawija się wokół ręki.

Można więc spojrzeć na duży, unikalny tatuaż jak na coś w rodzaju wizualnej sumy kontrolnej człowieka.

To nie jest techniczny system zabezpieczeń.

Ale dla osoby oglądającej podejrzany film może być świetnym punktem odniesienia.

Jeżeli znasz czyjś tatuaż, łatwiej zauważysz, że coś jest nie tak.

W jednej scenie miecz przechodzi pod różą.

W kolejnej już nad nią.

Za chwilę znika fragment rękojeści.

Dla widza może to być subtelny błąd.

Dla tatuatora?

Często zobaczymy go natychmiast.

AI bardzo szybko nadrabia zaległości

Zanim jednak zaczniemy tatuować się od szyi po kostki w ramach nowego systemu cyberbezpieczeństwa, jest pewien problem.

AI staje się w tym coraz lepsze.

I to bardzo szybko.

Jednym z aktywnie rozwijanych obszarów badań jest właśnie generowanie wideo, które zachowuje wygląd tej samej osoby podczas ruchu. Systemy takie jak opisany przez naukowców Proteus-ID są projektowane specjalnie po to, aby poprawiać spójność tożsamości, drobnych detali oraz ruchu na przestrzeni całego klipu.

To ważne, ponieważ dokładnie ta technologia, która sprawia, że twarz pozostaje bardziej podobna do osoby ze zdjęcia referencyjnego, może w przyszłości sprawić również, że jej tatuaże będą odtwarzane znacznie dokładniej.

Farid i badaczka technologii Saetbyeol Leeyouk podkreślili więc w rozmowie z „Allure”, że obecna trudność AI z tatuażami jest prawdopodobnie tymczasową niedoskonałością technologii, a nie trwałą właściwością.

Innymi słowy:

dzisiaj smok może zgubić ogon.

Za rok może już nie zgubić.

I jeszcze jedna rzecz: nie każdy deepfake dotyka Twoich tatuaży

Warto tutaj uporządkować samo pojęcie „deepfake”.

Nie każdy fałszywy materiał powstaje poprzez wygenerowanie całego człowieka od zera.

Niektóre systemy modyfikują przede wszystkim twarz.

Inne synchronizują usta z nową ścieżką audio.

Jeszcze inne generują całą sylwetkę lub animują człowieka na podstawie jednego zdjęcia.

Jeśli fałszerz podmienia wyłącznie twarz w prawdziwym nagraniu osoby mającej podobną sylwetkę, tatuaże mogą w ogóle nie stanowić dla systemu problemu, bo nie są generowane.

Dlatego hasło:

tatuaże chronią przed deepfake'ami

jest po prostu zbyt daleko idącym uproszczeniem.

Znacznie uczciwiej powiedzieć:

tatuaże mogą czasami pomóc zauważyć, że wygenerowane wideo jest fałszywe.

To ogromna różnica.

Zdjęcie to inna historia niż film

Kolejna pułapka?

Obraz statyczny.

Dzisiejsze generatory obrazów potrafią już tworzyć bardzo skomplikowane wzory na skórze. Nawet jeśli nie zawsze odtworzą prawdziwy tatuaż idealnie, nie muszą martwić się o najtrudniejszą rzecz występującą w filmie:

co wydarzy się z tym wzorem w następnej klatce.

W pojedynczej grafice istnieje tylko jedna wersja ręki.

W filmie ta sama ręka może się obrócić.

Zgiąć.

Zniknąć za ciałem.

Ponownie pojawić.

Znaleźć się w cieniu.

Zbliżyć do kamery.

I za każdym razem tatuaż powinien wyglądać jak dokładnie ten sam projekt.

To właśnie dlatego wideo pozostaje znacznie bardziej wymagającym testem spójności.

Tatuator może zobaczyć fake'a szybciej niż przeciętny widz

Jest w tej historii coś jeszcze, co szczególnie interesuje mnie z perspektywy naszej branży.

Tatuatorzy są zawodowo wytrenowani w patrzeniu na detale.

Patrzymy na linię.

Symetrię.

Anatomię.

Perspektywę.

To, jak projekt układa się na ciele.

Jak zachowuje się podczas ruchu.

Gdzie zaczyna się i kończy konkretny element.

Dlatego błędy generatywnej AI, których zwykły odbiorca może nawet nie zauważyć, dla osoby pracującej ze skórą mogą być rażące.

Ręka z dziwną anatomią.

Tatuaż zmieniający kierunek.

Wzór, który nie może fizycznie zawijać się wokół kończyny w pokazany sposób.

Napisy, których litery mutują.

Fragmenty projektu pojawiające się i znikające.

To trochę paradoksalne.

Technologia, która próbuje coraz lepiej imitować człowieka, mierzy się z grupą zawodową, która przez lata uczyła się zauważać najmniejsze niedoskonałości na ludzkim ciele.

Czy warto więc zrobić sobie tatuaż „przeciwko AI”?

Nie.

A przynajmniej nie z tego powodu.

Tatuaż jest sztuką.

Pamiątką.

Manifestem.

Ozdobą.

Czasem historią.

Czasem zwyczajnie obrazem, który chcemy nosić na sobie, bo nam się podoba.

Ale nie jest cyberzabezpieczeniem.

Co więcej, przekonanie, że widoczne tatuaże zapewniają ochronę przed kradzieżą wizerunku, może stworzyć niebezpieczne poczucie bezpieczeństwa. Eksperci cytowani przez „Allure” właśnie przed tym ostrzegają.

Technologia generowania wideo rozwija się zbyt szybko, żeby opierać bezpieczeństwo na jej obecnych błędach.

Ale obserwuj tatuaże

Jeżeli natomiast następnym razem zobaczysz podejrzanie idealny film znanej osoby w internecie, możesz zrobić mały eksperyment.

Nie patrz tylko na twarz.

Spójrz na biżuterię.

Nadruki.

Palce.

Włosy.

Tło.

A jeżeli osoba ma charakterystyczne tatuaże - przyjrzyj się właśnie im.

Czy wzór pozostaje taki sam podczas ruchu?

Czy elementy znajdują się cały czas w tym samym miejscu?

Czy napis ma identyczne litery?

Czy kompozycja zachowuje się logicznie, gdy ciało się obraca?

Badacze deepfake'ów właśnie dlatego coraz częściej analizują film nie tylko klatka po klatce, ale również to, czy informacje pozostają spójne w czasie.

I przez chwilę może się okazać, że jeden z najbardziej analogowych sposobów zmieniania ludzkiego ciała pomaga dostrzec błędy jednej z najbardziej zaawansowanych technologii świata.

Igła.

Pigment.

Skóra.

Kontra algorytm.

Na razie tatuaż potrafi wygrać kilka rund.

Ale AI bardzo szybko uczy się walczyć.

Wróć do aktualności