AI nie wejdzie do konkursu. Holenderski konwent zakazał projektów generowanych przez sztuczną inteligencję
Aktualność Paulina Gottlieb 13 wyświetleń

Holenderski Butterfly City Tattoo Convention wprowadził zakaz zgłaszania do konkursów projektów generowanych przez AI. To kolejny sygnał, że branża tattoo zaczyna wyznaczać granice między technologią a autorskim projektem artysty.

Sztuczna inteligencja coraz mocniej wchodzi do świata tatuażu. Pozwala tworzyć koncepcje w kilka sekund, modyfikować zdjęcia referencyjne i generować niemal gotowe projekty. Jednocześnie w branży coraz częściej pojawia się pytanie: czy projekt wygenerowany przez AI powinien być oceniany w tym samym konkursie co projekt stworzony przez tatuatora?

Organizatorzy holenderskiego Butterfly City Tattoo Convention postawili w tej sprawie jasną granicę.

Podczas pierwszej edycji wydarzenia, która odbyła się 26–27 września 2026 roku w Themepark & Resort Slagharen w Holandii, projekty generowane przez sztuczną inteligencję nie były dopuszczane do konkursów tattoo. Informację o zasadzie „no AI generated designs allowed in the competition” podają branżowe serwisy publikujące oficjalne informacje o wydarzeniu.

Tatuaż może być wykonany perfekcyjnie. Ale kto stworzył projekt?

To właśnie tutaj zaczyna się jedna z najciekawszych dyskusji dotyczących AI w tatuowaniu.

Konkursy na konwentach od lat oceniają nie tylko samo techniczne wprowadzenie pigmentu w skórę. Znaczenie mają również m.in. kompozycja, pomysł, dopasowanie projektu do ciała, kolorystyka czy ogólne wrażenie artystyczne.

Jeżeli jednak znaczną część projektu tworzy generator AI, pojawia się pytanie, które elementy ocenianej pracy rzeczywiście są dziełem tatuatora.

Artysta nadal musi poprawnie wykonać tatuaż. Musi dobrać konfiguracje igieł, prowadzić maszynkę, pracować z konkretną skórą i przenieść projekt na ciało.

Ale sama koncepcja i ilustracja mogą powstać w kilka chwil na podstawie tekstowego polecenia.

I właśnie dlatego problem staje się szczególnie widoczny w konkursach, w których oceniane są zarówno wykonanie, jak i walory artystyczne pracy.

Zakaz dotyczył konkursu, nie całego konwentu

Warto tutaj zaznaczyć ważną rzecz.

Nie ma podstaw, aby twierdzić, że organizatorzy Butterfly City całkowicie zakazali używania AI przez uczestniczących tatuatorów. Opublikowana zasada dotyczy projektów zgłaszanych do konkursów tattoo. 

A konkursów było sporo.

W oficjalnym harmonogramie znalazły się między innymi kategorie Traditional, Blackwork, Black & Grey, Fineline, Freehand / Script / Chicano oraz Color, a także Best of Day i Best of Show. 

To oznacza, że ograniczenie dotyczące AI mogło mieć znaczenie w wielu różnych stylach, a nie tylko w jednej wybranej kategorii.

Gdzie właściwie zaczyna się „projekt AI”?

I tu pojawia się problem, z którym organizatorzy kolejnych wydarzeń mogą dopiero zacząć się mierzyć.

Całkowicie wygenerowany obraz jest stosunkowo łatwy do zdefiniowania.

Ale co w sytuacji, gdy tatuator:

wygeneruje AI jedynie zdjęcie referencyjne, a później sam narysuje projekt;

stworzy własny szkic i wykorzysta AI tylko do zmiany światła lub kompozycji;

połączy kilka własnych zdjęć z fragmentami obrazu wygenerowanego przez AI;

albo wygeneruje koncepcję, a następnie całkowicie przerysuje ją w Procreate?

Publicznie dostępne informacje o Butterfly City potwierdzają sam zakaz projektów generowanych przez AI, ale nie znalazłam szczegółowej definicji określającej, gdzie organizatorzy wyznaczyli tę granicę ani w jaki sposób weryfikowali projekty.

A właśnie takie zasady mogą być potrzebne, jeśli podobne ograniczenia zaczną pojawiać się na większej liczbie konwentów.

Branża zaczyna wyznaczać własne granice

Butterfly City nie funkcjonuje w próżni.

W świecie artystycznym coraz więcej konkursów i wydarzeń wprowadza zasady dotyczące generatywnej sztucznej inteligencji. Również w samym środowisku tattoo pojawiają się artyści i studia, które publicznie deklarują, że nie wykorzystują AI do tworzenia projektów tatuaży.

Przykładowo australijskie studio Authentink opublikowało w 2026 roku własną politykę, według której dopuszcza AI w działaniach organizacyjnych czy marketingowych, ale nie wykorzystuje generatywnej AI do projektowania tatuaży ani tworzenia referencji do nich. 

To pokazuje, że dyskusja powoli przechodzi z etapu:

„Czy tatuatorzy będą używać AI?”

do znacznie bardziej skomplikowanego:

„Gdzie używanie AI jest akceptowalnym narzędziem, a gdzie zaczyna ingerować w autorstwo pracy?”

AI i tatuowanie raczej nie znikną z jednego świata

Sam zakaz konkursowy nie oznacza oczywiście, że sztuczna inteligencja zniknie z branży.

Wręcz przeciwnie. Narzędzia generatywne stają się coraz łatwiej dostępne i prawdopodobnie będą wykorzystywane przez część tatuatorów na różnych etapach pracy.

Możliwe więc, że zamiast całkowitego odrzucenia AI branża będzie musiała stworzyć bardziej precyzyjne zasady jego używania.

Szczególnie podczas konkursów.

Bo jeżeli nagroda ma wyróżniać nie tylko perfekcyjne technicznie wykonanie tatuażu, ale również kreatywność i projekt artysty, pytanie o autorstwo przestaje być wyłącznie filozoficzną dyskusją.

Zaczyna wpływać na to, kto powinien stanąć na podium.

Butterfly City Tattoo Convention pokazało jeden z możliwych sposobów rozwiązania tego problemu: jeśli projekt został wygenerowany przez AI, nie bierze udziału w konkursie.

Czy podobną zasadę zaczną wprowadzać kolejne konwenty?

Patrząc na tempo, w jakim sztuczna inteligencja wchodzi do świata sztuki, może się okazać, że organizatorzy konkursów tattoo będą musieli odpowiedzieć na to pytanie szybciej, niż się spodziewają.

Wróć do aktualności

KOMENTARZE

Podziel się swoją opinią na temat tego materiału. Każdy komentarz jest dla nas ważny.

0 KOMENTARZY
Brak komentarzy.Bądź pierwszy i podziel się swoją opinią.