Bezpłatny artykuł 15 minut czytania

Otwarcie studia tatuażu to nie tylko maszynka, tusze i piękny klimat. To lokal, remont, higiena, odpady, wyposażenie, dokumenty, marketing i zapas finansowy na spokojny start. W tym artykule pokazuję, jakie koszty warto policzyć wcześniej, czym różni się podnajęcie stanowiska od własnego gabinetu i dlaczego zanim zapalisz świece w swoim wymarzonym studiu, najpierw warto zbudować solidny fundament.

Otwarcie studia tatuażu często zaczyna się od marzenia.

Widzisz swoje miejsce.
Swoje stanowisko.
Swoje światło.
Swoje ściany.
Swój klimat.

Może trochę mroku. Może czaszki. Może świece. Może półki pełne rzeczy, które opowiadają Twoją historię.

I ja to doskonale rozumiem, bo sama też marzyłam o swoim skrawku świata.

Ale zanim dojdziesz do tego momentu, w którym klient wchodzi do Twojego miejsca i mówi: „wow, ale tu klimat”, musisz przejść przez mniej magiczną część tej drogi.

Koszty.
Lokal.
Remont.
Higiena.
Materiały.
Odpady.
Sprzęt.
Dokumenty.
Czynsz.
Zapas finansowy.

Nie piszę tego, żeby Cię przestraszyć. Piszę to po to, żebyś nie otwierał studia na zasadzie: „jakoś to będzie”.

Bo „jakoś” przy tatuażu to za mało.

Tatuażysta nie pracuje tylko z tuszem. Pracuje z czyimś ciałem, zdrowiem i zaufaniem.

Dlatego zanim podpiszesz umowę najmu, kupisz fotel i zaczniesz wybierać kolor ścian, dobrze jest policzyć wszystko na spokojnie.

Właśnie dlatego przygotowałam też kalkulator kosztów otwarcia studia tatuażu.

Możesz wpisać w nim własne kwoty i sprawdzić, ile realnie potrzebujesz na start: na lokal, remont, sprzęt, wyposażenie, materiały, stronę, marketing i finansową poduszkę bezpieczeństwa.

[PRZYCISK: Policz koszt otwarcia studia tatuażu]

Ten artykuł pomoże Ci zrozumieć, co warto wpisać do takiego kalkulatora i o czym początkujący najczęściej zapominają.

Zanim zaczniesz liczyć: czy naprawdę potrzebujesz własnego studia?

To jest pytanie, które warto sobie zadać bardzo szczerze.

Nie każdy początkujący musi od razu otwierać własne studio.

Możesz zacząć od:

  • nauki na sztucznej skórze,
  • budowania portfolio,
  • podnajęcia stanowiska,
  • pracy u kogoś,
  • wspólnego biznesu z osobą, którą dobrze znasz,
  • małego gabinetu,
  • dopiero później własnego studia.

I każda z tych dróg może być dobra.

Ja osobiście, kiedy zaczęłam tatuować w domu, bardzo marzyłam o swoim miejscu. Ale u mnie sytuacja była trochę inna. Wcześniej miałam już swoją działalność, bo pracowałam jako grafik-ilustrator. Miałam też większe możliwości, bo posiadałam mieszkanie, które stało puste. Postanowiłam więc zrobić z niego swój lokal.

Nie było idealnie.

Nie miałam pieniędzy na duży remont, więc tak naprawdę w jednym pomieszczeniu tylko odświeżyłam ściany, wstawiłam potrzebne meble i zaczęłam tam pracować. Przez dość długi czas właśnie tam tatuowałam.

I to działało.

Ale później okazało się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Zaczęłam marzyć już nie o mieszkaniu przerobionym na lokal, tylko o prawdziwym lokalu. Chciałam, żeby klienci wchodzili i od razu wiedzieli, że są w studiu, a nie w czyimś mieszkaniu. Zwłaszcza że po rozmowach bardzo często okazywało się, że ludzie myśleli, że ja tam też mieszkam, a nie tylko tatuuję.

Po dwóch latach udało mi się sprzedać to mieszkanie i wtedy wynajęłam lokal.

Spełniłam swoje małe marzenie.

To był lokal w biurowcu, czyli dość nietypowe miejsce na studio tatuażu. Ale wielu klientów było tym bardzo miło zaskoczonych. Biurowiec był ładny, z ochroną i dostępem całodobowym. Czułam się tam bezpiecznie i jak w domu.

To był mój kawałek świata.

Lokal miał 21 metrów kwadratowych razem z małą łazienką. Dla mnie był wystarczający. Za remont zapłaciłam wtedy około 20 tysięcy złotych. Pomalowałam ściany, wymieniłam podłogę i kupiłam meble.

Po kolejnych trzech latach zatrudniłam pracownicę i powoli zaczęłam marzyć o większej przestrzeni.

Praca w grupie była dla mnie cudowna, zwłaszcza że świetnie się dogadywałyśmy. Klienci też to doceniali, bo nie oszukujmy się - często przychodzą nie tylko po tatuaż. Przychodzą też po atmosferę, rozmowę, energię, poczucie bezpieczeństwa.

Ale praca w większym gronie ma też drugą stronę.

Czasami tatuaż oznacza coś trudnego. Śmierć bliskiej osoby. Zamknięcie jakiegoś etapu. Bardzo osobistą historię. I wtedy między klientem a tatuażystą rodzi się inna, wyjątkowa więź. W takiej chwili nie zawsze jest miejsce na śmiech w większym gronie.

To jest temat na osobny artykuł, bo atmosfera studia ma ogromne znaczenie. Nie tylko dla wygody, ale też dla emocji klienta.

[ZOBACZ: CZY LEPSZE JEST KAMERALNE STUDIO TATUAŻU CZY PRACA W WIĘKSZYM ZESPOLE?]

Większość moich kursantów stąpa twardo po ziemi. Wiedzą, że trzeba zaczynać od zera. Najpierw sztuczna skóra. Później często najlepszym rozwiązaniem jest podnajmowanie stanowiska. A dopiero kiedy grafik zaczyna się zapełniać, przychodzi moment, żeby myśleć o własnej przestrzeni.

Pewnie sama z czasem podnajęłabym coś większego, a może kiedyś nawet kupiła lokal. Ale los chciał inaczej. Przeprowadziłam się na Teneryfę i tutaj skupiłam się już na szkoleniu innych.

I może właśnie dlatego teraz tak mocno powtarzam:

nie musisz mieć wszystkiego od razu.

Najpierw fundament. Potem klimat.

Trzy drogi startu: stanowisko, gabinet albo własne studio

Zanim zaczniesz liczyć budżet, musisz wiedzieć, jaki model startu wybierasz.

Bo czym innym jest podnajęcie stanowiska, czym innym własny mały gabinet, a czym innym pełne studio od zera.

Podnajęcie stanowiska

Podnajęcie stanowiska to często najbezpieczniejsza opcja na start.

Ja osobiście tak nie zaczynałam, bo miałam inne możliwości. Ale gdybym nie miała mieszkania, które mogłam przerobić na lokal, prawdopodobnie właśnie od tego bym zaczęła.

Znam osoby, które pracują w takim modelu i płacą procent od wykonanych tatuaży. To bardzo popularne rozwiązanie. Początkujący tatuażyści często je sobie chwalą, ale nie tylko oni. Niektórzy doświadczeni artyści też wybierają taki model, bo nie muszą martwić się o nic poza klientem.

I to jest duży plus.

Przy podnajmie często masz już gotowe miejsce, podstawowe wyposażenie, procedury, środki do dezynfekcji, czasem nawet wsparcie organizacyjne. Ty przychodzisz z klientem, swoją maszynką i umiejętnościami.

Ale zanim się zgodzisz, zapytaj dokładnie:

  • czy płacisz stałą kwotę miesięczną,

  • czy oddajesz procent od każdego tatuażu,

  • ile wynosi ten procent,

  • czy procent liczony jest od całej kwoty usługi,

  • czy materiały są po Twojej stronie,

  • co zapewnia studio,

  • jakie są zasady korzystania z wyposażenia,

  • czy studio pomaga Ci zdobywać klientów,

  • co dzieje się, kiedy klient odwoła termin,

  • czy wszystko jest jasno zapisane w umowie.

To nie jest czepianie się.

To jest dbanie o swoje pieniądze i swój spokój.

Mały gabinet

Mały gabinet daje więcej niezależności.

Masz swoją przestrzeń, swoje zasady, swój klimat i większą kontrolę nad tym, jak wygląda praca z klientem.

Ale razem z tą wolnością przychodzi odpowiedzialność.

Musisz samodzielnie ogarniać lokal, zakupy, materiały, odpady, formalności, organizację pracy, kontakt z klientem i wszystkie małe rzeczy, które przy podnajmie często robi za Ciebie studio.

Gdybym dziś doradzała komuś wybór między gabinetem a podnajmem, powiedziałabym:

najpierw sprawdź, czy masz przestrzeń w głowie i w kalendarzu na dodatkową odpowiedzialność.

Bo własny lokal to nie tylko piękne miejsce, które możesz udekorować po swojemu.

To także:

  • pilnowanie zapasów,

  • zamawianie materiałów,

  • kontakt z firmą od odpadów medycznych,

  • umowy,

  • czynsz,

  • rachunki,

  • sprzątanie,

  • dezynfekcja,

  • organizacja dokumentów,

  • awarie,

  • dostawy,

  • decyzje, które nagle musisz podejmować samodzielnie.

Przy podnajmowaniu często trzeba mieć głównie klienta i swoją maszynkę. Resztę zapewnia studio, w którym pracujesz.

Przy własnym miejscu to Ty musisz wiedzieć, co zamówić, gdzie zamówić, jak przechowywać materiały, co zrobić z odpadami medycznymi i z kim podpisać umowę na ich odbiór.

Dlatego dla wielu osób podnajęcie stanowiska jest najlepszym pierwszym testem.

Możesz zobaczyć, jak radzisz sobie z klientami, grafikiem, regularną pracą i odpowiedzialnością, zanim dołożysz do tego cały ciężar prowadzenia lokalu.

Własne studio od zera

Własne studio brzmi najpiękniej.

Ale kosztuje najwięcej - finansowo, czasowo i emocjonalnie.

To już nie jest tylko miejsce do tatuowania. To normalny biznes.

Musisz liczyć:

  • lokal,

  • kaucję,

  • remont,

  • wyposażenie,

  • materiały,

  • sprzęt,

  • odpady medyczne,

  • dokumenty,

  • stronę internetową,

  • marketing,

  • księgowość,

  • ubezpieczenie,

  • rezerwę finansową.

I tutaj bardzo łatwo się pomylić, jeśli liczysz tylko te rzeczy, które widać na zdjęciach.

Fotel widać.
Lampę widać.
Ładne ściany widać.

Ale nie widać rachunków, zapasów kartridży, kosztów odpadów, księgowej, papierologii, worków, rękawiczek, podkładów i tego momentu, kiedy musisz zapłacić czynsz nawet wtedy, kiedy miesiąc był słabszy.

Ja swój lokal we Wrocławiu wynajmowałam za niecałe 3 tysiące złotych brutto miesięcznie. Był w biurowcu. Dla mnie to było wtedy dużo, ale miałam poczucie, że mam swoje bezpieczne miejsce.

I tak, co miesiąc trochę płakałam, kiedy trzeba było płacić czynsz. Hahaha.

Pewnie inaczej czułabym się, gdybym miała własny lokal i spłacała kredyt, ale wtedy nie było mnie na to stać.

Dlatego nie chcę rzucać jednej konkretnej kwoty, bo koszty mogą być naprawdę bardzo różne. Inaczej będzie w małym mieście, inaczej we Wrocławiu, inaczej w biurowcu, inaczej przy ulicy, inaczej w mieszkaniu przerobionym na lokal.

W kalkulatorze kosztów warto więc wpisać swoje realne liczby, a nie cudze marzenia.

Co najbardziej zaskakuje finansowo?

Mnie najbardziej zaskoczył remont.

Nie spodziewałam się, że wyniesie aż tyle. A przecież nie robiłam luksusowego studia z marmurem, złotem i recepcją jak z hotelu. Po prostu trzeba było odświeżyć przestrzeń, wymienić podłogę, pomalować ściany i kupić meble.

I nagle robi się z tego konkretna kwota.

Na początku, jeszcze kiedy tatuowałam w mieszkaniu przerobionym na lokal, zdarzało mi się też, że brakowało mi odpowiednich igieł. To szybko nauczyło mnie jednej rzeczy:

trzeba zamawiać z zapasem.

Później wyrobiłam sobie nawyk, że co miesiąc sprawdzałam wszystko i uzupełniałam braki. Nie czekałam, aż coś się skończy. Bo nie ma nic gorszego niż świadomość, że masz klienta, projekt, termin i nagle okazuje się, że brakuje Ci czegoś podstawowego.

A jeśli miałabym wskazać mały koszt, który znika szybciej, niż początkującym się wydaje, to zdecydowanie byłyby to kartridże.

Wydaje się, że masz ich setki.

A potem przychodzi jeden tatuaż i okazuje się, że czasami zużyjesz jeden, a czasami kilkanaście.

I nagle ta „duża paczka” wcale nie jest taka duża.

Na czym nie oszczędzać przy otwieraniu studia?

Są rzeczy, na których możesz oszczędzić.

I są rzeczy, na których naprawdę nie warto.

Dobre światło

Dziś absolutnie nie oszczędzałabym na świetle.

Na początku używałam zwykłej lampki. Wydawało mi się, że widzę wystarczająco dobrze. Dopiero po wykonanym tatuażu, kiedy wychodziliśmy na światło dzienne, okazywało się, że w pracy są braki, których mimo patrzenia z bliska po prostu nie widziałam.

I trzeba było poprawiać.

Dobre światło to nie luksus.

To narzędzie pracy.

Bez dobrego światła możesz mieć świetną rękę, dobry projekt i dobre chęci, ale nadal nie zobaczysz wszystkiego tak, jak trzeba.

Dobre krzesło dla tatuażysty

Druga rzecz to krzesło.

Koniecznie wygodne. Koniecznie na kółkach. I najlepiej takie, na którym możesz usiąść też odwrotnie, oprzeć łokcie o oparcie i odciążyć ciało podczas pracy.

Twoje ciało też jest narzędziem.

Jeśli pracujesz godzinami w złej pozycji, prędzej czy później odezwą się plecy, kark, nadgarstki i barki. A kiedy ciało jest zmęczone, trudniej o precyzję, cierpliwość i komfort pracy.

Rozsądna leżanka zamiast „wymarzonego” fotela

Na starcie kupiłam fotel dla klienta, który był jednym z droższych. Regulowana pozycja, miękki, możliwość regulacji nóg, podłokietników i różnych ustawień.

Brzmiało idealnie.

A potem w praktyce okazało się, że podłokietniki zdjęłam, bo przeszkadzały mi w pracy. Klienci zsuwali się z fotela podczas sesji i co jakiś czas musieli się poprawiać.

No ale mieli miękko.

Dziś na start, i nawet na później, kupiłabym raczej zwykłą leżankę. Najlepiej taką z możliwością regulowania oparcia, żeby klient mógł być w pozycji półleżącej. Do tego osobny podłokietnik.

I tu ważne: duży podłokietnik.

Ja przez wiele lat pracowałam na małym i nawet nie wiedziałam, jak bardzo się męczę, dopóki nie kupiłam większego.

Komfort pracy wystrzelił w kosmos. I dla mnie, i dla klienta, bo mógł położyć całą rękę wygodnie, bez tego uczucia, że coś mu gdzieś wisi.

To są właśnie rzeczy, których nie zawsze widać na początku.

A później okazuje się, że robią ogromną różnicę.

Na czym można oszczędzić?

Na klimacie.

Wiem, to może zabrzmieć dziwnie, zwłaszcza jeśli marzysz o studiu z duszą.

Ale naprawdę nie musisz mieć wszystkiego od pierwszego dnia.

Nie musisz mieć idealnych dekoracji.
Nie musisz mieć ściany jak z Pinteresta.
Nie musisz mieć od razu najpiękniejszych półek, ramek, zasłon, neonów i dodatków.

Klimat możesz budować powoli.

I wiesz co?

Bardzo często klimat tworzą ludzie.

Ja wiele razy dostawałam od klientów prezenty, które później lądowały na ścianach albo półkach. I to miało dla mnie dużo większą wartość niż dekoracja kupiona tylko po to, żeby pasowała do wnętrza.

Bo studio zaczyna żyć wtedy, kiedy pojawiają się w nim historie.

Na początku najważniejsze są:

  • bezpieczeństwo,

  • higiena,

  • dobre światło,

  • wygodne stanowisko,

  • podstawowe wyposażenie,

  • organizacja,

  • zapas materiałów,

  • spokojna głowa.

Reszta może przyjść później.

Najpierw fundament. Potem klimat.

O jakich kosztach trzeba pamiętać?

Nie będę udawać, że da się podać jedną kwotę, która będzie pasowała do każdego.

Koszty zależą od miasta, lokalu, standardu, tego, czy wynajmujesz stanowisko, gabinet, mieszkanie przerobione na lokal czy pełne studio.

Ale przy liczeniu budżetu weź pod uwagę przynajmniej te kategorie:

Lokal

Czyli:

  • czynsz,

  • kaucja,

  • media,

  • internet,

  • ogrzewanie lub klimatyzacja,

  • ewentualny parking,

  • dostęp dla klientów,

  • bezpieczeństwo miejsca.

Nie podpisuj umowy tylko dlatego, że lokal jest ładny.

Ładny lokal może okazać się trudny do dostosowania. Zanim się zdecydujesz, sprawdź, czy da się tam pracować bezpiecznie, higienicznie i wygodnie.

Remont i adaptacja

To może być jeden z największych kosztów.

Nawet jeśli lokal wygląda dobrze, może się okazać, że trzeba:

  • pomalować ściany,

  • wymienić podłogę,

  • poprawić oświetlenie,

  • kupić meble,

  • przygotować miejsce na materiały,

  • zadbać o powierzchnie łatwe do dezynfekcji,

  • zorganizować łazienkę albo zaplecze.

U mnie remont małego lokalu w biurowcu kosztował około 20 tysięcy złotych. A lokal miał 21 metrów kwadratowych razem z łazienką.

To pokazuje, jak szybko potrafią rosnąć koszty.

Wyposażenie stanowiska

Na start potrzebujesz między innymi:

  • leżanki albo fotela,

  • krzesła dla siebie,

  • dużego podłokietnika,

  • lampy,

  • blatu roboczego,

  • szafek,

  • organizerów,

  • koszy,

  • miejsca na środki do dezynfekcji,

  • miejsca na materiały jednorazowe.

Nie kupuj wszystkiego tylko dlatego, że wygląda profesjonalnie. Kupuj to, co naprawdę pomaga Ci pracować bezpiecznie i wygodnie.

Sprzęt i materiały

Tu wchodzą między innymi:

  • maszynka,

  • zasilacz albo baterie,

  • kartridże,

  • tusze,

  • kubeczki,

  • ręczniki papierowe,

  • podkłady,

  • folie,

  • osłony,

  • preparaty do pracy,

  • środki do dezynfekcji,

  • papier transferowy,

  • płyn do odbijania wzoru,

  • sztuczne skóry do ćwiczeń.

Pamiętaj, że materiały jednorazowe nie są kosztem jednorazowym.

One wracają cały czas.

Czasem co miesiąc.
Czasem co tydzień.
Czasem szybciej, niż myślisz.

Odpady medyczne

To temat, którego nie można udawać, że nie ma.

W pracy tatuażysty pojawiają się odpady, które miały kontakt z krwią albo materiałem biologicznym. To nie są zwykłe śmieci.

Przy własnym lokalu musisz wiedzieć, jak je przechowywać, jaką firmę wybrać, jaką umowę podpisać i jakie obowiązki są po Twojej stronie.

Nie kombinuj tutaj.

To jest obszar odpowiedzialności, nie kreatywnej improwizacji.

Dokumenty i organizacja

Studio to także papierologia i porządek.

Przygotuj:

  • formularz zgody,

  • ankietę zdrowotną,

  • informacje o przeciwwskazaniach,

  • instrukcję pielęgnacji,

  • regulamin zapisów,

  • zasady zadatków,

  • kalendarz,

  • sposób notowania wpłat,

  • system przypomnień,

  • dokumenty związane z klientami.

Chaos przy klientach bardzo szybko zaczyna kosztować nerwy.

A profesjonalizm to nie tylko ładny tatuaż. To też jasne zasady.

Strona internetowa i marketing

Własne studio potrzebuje widoczności.

Instagram jest ważny, ale nie jest Twoją własnością. Strona internetowa, wizytówka Google, portfolio, formularz kontaktowy i jasne zasady zapisów pomagają klientowi zaufać Ci jeszcze zanim napisze wiadomość.

Nie musisz od razu budować ogromnej strony.

Na początku wystarczy proste miejsce, w którym klient widzi:

  • kim jesteś,

  • jakie tatuaże robisz,

  • gdzie pracujesz,

  • jak się zapisać,

  • jakie są zasady,

  • jak wygląda Twoje portfolio.

Marketing nie musi być sztuczny.

Nie chodzi o to, żeby udawać kogoś, kim nie jesteś. Chodzi o to, żeby ludzie mogli Cię znaleźć i poczuć, czy chcą oddać Ci swoją skórę, historię i zaufanie.

Ile więc kosztuje otwarcie studia tatuażu?

Nie chcę podawać jednej magicznej kwoty, bo ona może zrobić więcej szkody niż pożytku.

Mój lokal we Wrocławiu kosztował mnie niecałe 3 tysiące złotych brutto miesięcznie za wynajem. Remont małego lokalu wyniósł około 20 tysięcy złotych. Ale to była moja sytuacja, moje miasto, mój czas, mój lokal i moje możliwości.

U Ciebie może być inaczej.

Dlatego zamiast pytać: „ile kosztuje studio tatuażu?”, zapytaj lepiej:

ile będzie kosztować moje studio w mojej sytuacji?

I tu wracamy do kalkulatora.

[PRZYCISK: Policz koszt otwarcia studia tatuażu]

Wpisz własne liczby:

  • czynsz,

  • kaucję,

  • remont,

  • wyposażenie,

  • sprzęt,

  • materiały,

  • stronę,

  • marketing,

  • księgowość,

  • odpady,

  • miesięczne koszty stałe,

  • zapas bezpieczeństwa.

Kalkulator pokazuje nie tylko sumę na start, ale też dwie rzeczy:

  • minimalny budżet,

  • bezpieczniejszy budżet.

Pokazuje też, ile sesji musisz zrobić miesięcznie, żeby pokryć koszty stałe.

Bo wtedy nie patrzysz tylko na kwotę otwarcia.

Patrzysz na to, czy to miejsce będzie w stanie się utrzymać.

Najważniejsza rada

Nie otwieraj studia tylko po to, żeby poczuć się „prawdziwym tatuażystą”.

Studio nie robi z Ciebie tatuażysty.

Robią to umiejętności, odpowiedzialność, higiena, konsekwencja, kontakt z klientem i gotowość do nauki.

Możesz zacząć od sztucznej skóry.
Możesz zacząć od podnajmu.
Możesz zacząć od pracy u kogoś.
Możesz zacząć od małego gabinetu.
Możesz budować swoją przestrzeń powoli.

Nie musisz mieć wszystkiego od razu.

Ale musisz wiedzieć, co robisz.

Własne studio może być pięknym miejscem. Może stać się Twoim kawałkiem świata, tak jak mój lokal w biurowcu był kiedyś moim.

Ale zanim zapalisz świece, ustawisz czaszki i stworzysz klimat, policz fundament.

Bo fundament trzyma całą magię.

Kontrola jakości

Zanim podejmiesz decyzję o własnym studiu, odpowiedz sobie szczerze:

  • Czy mam już klientów, czy dopiero marzę o pełnym grafiku?

  • Czy wiem, jakie materiały muszę mieć zawsze w zapasie?

  • Czy wiem, jak ogarnąć odpady medyczne?

  • Czy mam budżet nie tylko na start, ale też na kilka pierwszych miesięcy?

  • Czy moje miejsce będzie bezpieczne i wygodne, a nie tylko ładne?

  • Czy nie próbuję przeskoczyć etapu nauki?

  • Czy własne studio jest mi teraz naprawdę potrzebne?

Jeśli odpowiedź brzmi: „jeszcze nie” - to nie znaczy, że się nie nadajesz.

To znaczy, że budujesz fundament.

A od tego właśnie zaczyna się dobra magia.


Do pobrania: checklista otwarcia studia tatuażu

Kiedy zaczniesz planować własne studio, bardzo łatwo zgubić się w szczegółach.

Masz lokal, ale jeszcze nie masz umowy na odpady.
Masz maszynkę, ale nie masz zapasu kartridży.
Masz nazwę studia, ale jeszcze nie masz dokumentów dla klientów.
Masz piękną wizję, ale nie masz policzonej rezerwy bezpieczeństwa.

Dlatego przygotowałam dla Ciebie prostą checklistę do wydruku:

„Checklista otwarcia studia tatuażu”

Możesz odhaczać przy każdej pozycji dwie rzeczy:

  • czy dana sprawa jest już załatwiona,

  • czy została już opłacona.

W środku znajdziesz najważniejsze obszary:

  • formalności,

  • lokal,

  • wyposażenie,

  • sprzęt i materiały,

  • stronę internetową i marketing,

  • finanse.

To nie jest lista po to, żeby Cię przytłoczyć.

To mapa, która pomaga spokojnie zobaczyć, na jakim jesteś etapie i co jeszcze zostało do zrobienia.

[PRZYCISK: Pobierz checklistę otwarcia studia tatuażu]


Twój następny krok

Nie musisz dziś otwierać studia.

Ale możesz dziś sprawdzić, gdzie jesteś.

Sprawdź kalkulator kosztów, wpisz swoje realne kwoty, a potem przejdź przez checklistę otwarcia studia tatuażu. Zobacz, co już masz, czego jeszcze brakuje i które rzeczy naprawdę są potrzebne na start.

Nie z marzenia.
Z planu.

Najpierw fundament. Potem klimat.



Wróć do artykułów