Biały tusz boli najbardziej?
Niekoniecznie. Klient może naprawdę czuć większy ból w momencie dodawania białych refleksów, ale przyczyna najczęściej leży gdzie indziej niż w samym kolorze pigmentu.
Jeśli masz już kilka tatuaży, być może znasz ten moment.
Tatuaż jest prawie skończony. Wydaje Ci się, że najgorsze już za Tobą. Tatuator sięga po biały tusz, zaczyna dodawać ostatnie refleksy i nagle pojawia się:
"Matko, dlaczego ten biały tak boli?!"
Przez lata tatuowania słyszałam to od klientów bardzo często. Właściwie prawie za każdym razem, kiedy na końcu pracy dodawałam białe highlighty.
Nic więc dziwnego, że powstało przekonanie:
biały tusz boli bardziej niż wszystkie pozostałe kolory.
Tylko że jest tutaj pewien problem.
Klient zazwyczaj nie dostaje białego tuszu na początku sesji, na świeżej i jeszcze niepodrażnionej skórze.
Dostaje go na końcu.
A to zmienia bardzo dużo.
Czy biały tusz naprawdę boli bardziej?
Na ten moment nie mamy dobrych dowodów naukowych pokazujących, że samo użycie białego pigmentu powoduje większy ból niż użycie czarnego czy innego koloru.
Co więcej, dostępne badania dotyczące bólu podczas tatuowania wskazują na zupełnie inne czynniki.
W badaniu obejmującym 1092 osoby analizowano m.in. czas tatuowania, miejsce na ciele, stres, krwawienie i odczuwany ból. Jednym z istotnych czynników związanych ze wzrostem bólu był czas trwania tatuowania. Znaczenie miał również poziom stresu.
I tutaj zaczyna się robić ciekawie.
Bo kiedy zazwyczaj sięgamy po biel?
Na końcu.
Dlaczego więc biały tusz tak często boli najbardziej?
W mojej pracy wykonywałam głównie realizm i black & grey. Białe refleksy były etapem wykończeniowym.
Najpierw budowałam cały tatuaż - cienie, półtony, najciemniejsze miejsca, kontrast i objętość.
Dopiero później przychodził czas na najmocniejsze światła.
Czyli kiedy wyciągałam biały tusz, skóra klienta miała już za sobą całą sesję.
Skóra nie zaczyna wtedy od zera
Wyobraź sobie dwie sytuacje.
W pierwszej zaczynasz tatuować świeży fragment skóry.
W drugiej pracujesz na obszarze, który przez ostatnie kilka godzin był tatuowany, wycierany, napinany i miejscami wielokrotnie opracowywany.
To nie są takie same warunki.
Ból związany z tatuowaniem powstaje w wyniku działania bodźca uszkadzającego tkankę - w tym przypadku wielokrotnych wkłuć igły w skórę. Samo odczuwanie bólu jest przy tym bardzo indywidualne i zależy od wielu czynników.
Dlatego klient może naprawdę powiedzieć:
"Biały bolał najbardziej."
I ja mu wierzę.
Tyle że prawdopodobnie nie dlatego, że jego organizm "poczuł biały kolor".
Bardziej prawdopodobne jest to, że biały tusz pojawił się po prostu w momencie, kiedy skóra i sam klient byli już zmęczeni całą sesją.
Najlepszy przykład dały mi tatuaże wykonywane na dwie sesje
To właśnie własna praktyka sprawiła, że zaczęłam patrzeć na ten mit zupełnie inaczej.
Czasami dzieliłam większy tatuaż na dwie lub więcej sesji.
Podczas pierwszej wykonywałam część pracy, klient wracał po wygojeniu, a podczas kolejnego spotkania zdarzało mi się pracować białym tuszem również na obszarze wykonanym podczas poprzedniej sesji.
I wtedy reakcja była zupełnie inna.
Biały tusz na wygojonym obszarze nie powodował tego charakterystycznego:
"Jezu, biały boli najbardziej!"
Ból był porównywalny ze standardowym tatuowaniem.
Oczywiście jest to moja obserwacja z pracy z klientami, a nie kontrolowane badanie naukowe. Ale bardzo dobrze pokazuje, dlaczego warto uważać z prostym stwierdzeniem, że to właśnie kolor pigmentu odpowiada za większy ból.
Zmieniła się jedna bardzo ważna rzecz.
Skóra nie była właśnie po kilku godzinach tatuowania.
Była wygojona.
Co znajduje się w białym tuszu?
Białe pigmenty stosowane w tuszach do tatuażu bardzo często bazują na dwutlenku tytanu, czyli TiO2. W oznaczeniach pigmentów możesz spotkać go również jako Pigment White 6 lub CI 77891. Analizy komercyjnych tuszy potwierdzają jego obecność w białych pigmentach, a dwutlenek tytanu może być także wykorzystywany do rozjaśniania innych kolorów.
Nie oznacza to jednak, że każdy biały tusz ma identyczny skład. Poszczególne produkty mogą różnić się formulacją, dodatkami i właściwościami.
I właśnie dlatego nie lubię zdań typu:
"biały zawsze boli bardziej".
To zdecydowanie za duże uproszczenie.
"Ale mnie naprawdę biały bolał bardziej!"
I tu chciałabym coś podkreślić.
Jeśli klient mówi, że biały tusz bolał go najbardziej, nie ma sensu odpowiadać:
"Nie, wydawało Ci się."
Nie wydawało mu się.
Ból jest subiektywnym doświadczeniem.
Chodzi tylko o to, żeby odróżnić:
"najbardziej bolało mnie podczas dodawania białego tuszu"
od:
"biały pigment z natury powoduje największy ból".
To dwie zupełnie różne rzeczy.
Pierwsze zdanie może być absolutnie prawdziwe.
Drugiego nie potrafimy obecnie potwierdzić.
Co może sprawić, że końcówka tatuażu boli bardziej?
Najczęściej nakłada się kilka rzeczy jednocześnie.
Sesja trwa już długo
Badania nad bólem podczas tatuowania pokazują związek między długością zabiegu a nasileniem bólu.
Jeżeli biały tusz pojawia się po kilku godzinach pracy, trudno porównywać ten moment z pierwszymi minutami tatuowania.
Skóra była już wcześniej opracowywana
Biały highlight może znaleźć się dokładnie tam, gdzie wcześniej budowałeś cień albo pracowałeś nad innym fragmentem kompozycji.
Wracasz więc igłą w okolice, które nie są już w takim stanie jak na początku pracy.
Klient jest zmęczony
Kilka godzin leżenia w jednej pozycji, napięcie, hałas maszynki, stres i sam ból również robią swoje.
To nie jest tylko kwestia skóry.
Człowiek pod koniec długiej sesji także może mieć po prostu mniejszą tolerancję na kolejne bodźce.
Biel w realizmie - mniej często znaczy więcej
W mojej pracy białego tuszu używałam oszczędnie.
Nie traktowałam go jako sposobu na "rozjaśnienie wszystkiego".
Biel była dla mnie narzędziem do podkreślenia naprawdę najjaśniejszych punktów - miejsc, które miały złapać światło i dodać pracy jeszcze więcej przestrzeni.
To ważna rzecz dla początkujących.
Nie próbuj naprawiać białym tuszem źle zbudowanych wartości.
Jeżeli cała praca jest zbyt ciemna albo brakuje w niej odpowiedniego kontrastu, dodanie ogromnej ilości bieli na końcu nie rozwiąże problemu.
Najpierw zbuduj fundament. Potem światło.
Jeden z częstych błędów początkujących - "biały nie wchodzi"
Tutaj pojawia się kolejny problem.
Początkujący tatuator nakłada biel.
Patrzy.
Nie jest tak intensywna, jak sobie wyobrażał.
Więc przejeżdża jeszcze raz.
I jeszcze raz.
A czasami przy okazji zaczyna mocniej dociskać albo pracować agresywniej, bo wydaje mu się, że jeśli pigment nie wygląda odpowiednio, trzeba go po prostu mocniej "wbić".
Nie.
Skóra nie jest materiałem, z którym trzeba wygrać.
Mocniejsze wbijanie igły nie jest rozwiązaniem problemu z aplikacją pigmentu.
Jeżeli widzisz, że skóra jest już bardzo mocno zaczerwieniona, wyraźnie podrażniona, a klient zaczyna zgłaszać bardzo silny lub gwałtownie nasilający się ból, nie powinieneś myśleć:
"Jeszcze tylko dwa przejazdy."
Powinieneś zacząć się zastanawiać, czy nie próbujesz osiągnąć efektu wizualnego kosztem skóry.
Tatuażysta nie pracuje tylko z tuszem.
Pracuje z czyimś ciałem, zdrowiem i zaufaniem.
A jak ćwiczyć biały tusz na sztucznej skórze?
Tutaj początkujący trafia na jeszcze jeden problem.
Na standardowej jasnej sztucznej skórze biały pigment często jest bardzo słabo widoczny albo praktycznie go nie widać.
I znowu można wpaść w pułapkę:
"Nie widzę bieli, więc muszę przejechać mocniej."
Nie traktuj widoczności białego pigmentu na sztucznej skórze jako testu tego, jak mocno powinieneś pracować.
Materiał treningowy nie zachowuje się tak jak ludzka skóra.
Na sztucznej skórze możesz ćwiczyć między innymi kontrolę maszynki, precyzję stawiania niewielkich highlightów czy planowanie miejsc, w których chcesz zastosować biel.
Nie nauczysz się jednak na niej oceniać bólu klienta, reakcji żywej tkanki ani momentu, w którym skóra jest już zbyt mocno podrażniona.
Jeżeli uczysz się tatuowania wyłącznie hobbystycznie i zamierzasz pozostać przy sztucznych skórach - to również jest okej. Po prostu pamiętaj, że brak widocznej bieli na jasnym materiale treningowym nie oznacza automatycznie błędu technicznego.
MIT czy FAKT?
"Biały tusz boli najbardziej."
MIT - jeśli rozumiemy przez to, że biały pigment sam w sobie z definicji powoduje większy ból niż inne kolory.
Nie mamy obecnie dobrych badań, które pozwalałyby tak powiedzieć.
"Moment dodawania białego tuszu może boleć klienta najbardziej."
Jak najbardziej.
Zwłaszcza jeśli biel pojawia się na samym końcu wielogodzinnej sesji, kiedy skóra była już wcześniej tatuowana.
I właśnie stąd, moim zdaniem, wzięła się duża część legendy o "najbardziej bolesnym białym tuszu".
Klient pamięta, że podczas bieli bolało najmocniej.
Tatuator słyszy to od kolejnych osób.
Historia zaczyna żyć własnym życiem.
A po kilku latach dostajemy internetową zasadę:
"Biały boli najbardziej."
Tyle że czasami wystarczy zmienić jedno pytanie.
Nie:
"Dlaczego biały tusz boli bardziej?"
Tylko:
"W którym momencie całej sesji zazwyczaj używamy białego tuszu?"
I nagle wszystko zaczyna mieć więcej sensu.
Na koniec
Jeśli dopiero zaczynasz tatuować, zapamiętaj z tego artykułu jedną rzecz:
nie próbuj wygrywać ze skórą.
Biały highlight nie jest wart kolejnych pięciu przejazdów tylko dlatego, że nie wygląda jeszcze dokładnie tak, jak sobie wymarzyłeś.
Technika przyjdzie z treningiem.
Umiejętność obserwowania skóry i wiedza, kiedy powiedzieć sobie "wystarczy", są równie ważne.
Najpierw fundament.
Potem klimat.
Ważne: artykuł ma charakter edukacyjny. Ból oraz reakcje skóry mogą mieć różne przyczyny. Nietypowy, bardzo silny lub utrzymujący się ból, nasilający się obrzęk, zmiany skórne albo inne niepokojące objawy po wykonaniu tatuażu wymagają konsultacji z odpowiednim specjalistą.
KOMENTARZE
Podziel się swoją opinią na temat tego materiału. Każdy komentarz jest dla nas ważny.